Oficyna Wydawnicza "Agawa"
ISBN 978-83-85571-57-5
Seria: Biblioteka Współczesna
Powieść
Przekład i posłowie Grzegorz Łatuszyński
Okładka barwna, foliowana
Format S6 (125 x 195 mm)
Str. 286
Cena detaliczna 28 zł

Tak nam lekko, rzewnie, myśl beztrosko nastrojona.
Wyobraźmy sobie zatem ciche, osnieżone
szczyty dalekiego Uralu.

A jeśli nas zasmuci cień jaki blady
człowieka, co niegdyś z oczu zginął,
będzie to znaczyć, że gdzieś dźwięczny potok
miast niego rumiano popłynął.

Przygodna miłość, ranek na obczyźnie,
doznanie nowe, nieznane wcześniej,
i spokój bezkresny mórz błękitnych.
W nich czerwienieją paciorki korali
niby w kraju czereśnie.

Budzimy się w nocy, uśmiechamy miło
do księżyca z napiętą cięciwą,
pieścimy szczyty dalekich masywów
i góry lodowe ręką miłościwą. *

W tym wierszu, napisanym w 1920 roku, Miloš Crnjanski sformułował podstawowe założenia swojej „szalonej teorii sumatraizmu”. Filozofia związków miedzy ludźmi, rzeczami, przestrzeniami i czasami była kluczową sprawą, która interesowała autora „Wędrówek” i która przewijała sie przez całą jego twórczość. Poczucie jedności otaczającego świata, tego. co żyje i czuje, z tym, co martwe jak głaz, tego, co widzialne, z tym, co niewidzialne, co minione i przyszłe, z tym, co dziś się dzieje, było tak silne, że wszystko czyniło możliwym. Odległości, klimaty, przestrzenie w swym poetyckim odrealnieniu i urealnieniu równocześnie zyskały nowe funkcje metaforyczne o niezwykłej sile ekspresji, co ilustruje przytoczony wiersz. W podobny sposób swój manifest twórczy wcześniej, bo w 1857 roku, przedstawił Baudelaire w sonecie „Correspondences”. Sednem jego doktryny stał się wówczas właściwie jeden wers: Les parfums, les couleurs et les sons se répondent. Ale ta filozofia związków i jedności czy wzajemnej odpowiedniości nie jest czyms zupełnie nowym.
Tę jedność dostrzegali już i objaśniali starożytni, począwszy od Talesa, który uważał, iż woda wszystkiemu dała początek i że wszystko jest ożywione, łącznie z bursztynami i magnesem, po Filona z Aleksandrii, głoszącego monizm spirytualistyczny, i Platona, twórcę teorii emanacji, a z bliższych nam myślicieli: Spinoza, Wolter, Spencer, wreszcie Russell i Whitehead, który uważał, że zdarzenia nie dają się rozgraniczać, lokalizować w określonych miejscach, przestrzeni i punktach czasu. Każde zdarzenie " twierdził " rozciąga się na inne zdarzenia, które wchodzą w nie jako jego część, a ono samo jest częścią innych zdarzeń, które się na nie rozciągają.
W języku poetyckim Crnjanskiego, w „Objaśnieniu Sumatry”, opublikowanym w belgradzkim SKG* w 1920 roku, myśli te przybrały taką oto formę: Odczułem pewnego dnia całą bezsilność życia ludzkiego i powikłania losu naszego. Spostrzegłem, że nikt nie zdąża tam, gdzie pragnie, i zauważyłem związki dotychczas nie obserwowane. I dalej: Czereśnie z pewnością są już różowe, a wioski wesołe. Oto i barwy, aż tam, pod gwiazdami, są takie same, niby czereśni, niby korali! Jakże wszystko powiązane jest na świecie. Po czym wyznaje: Straciłem strach przed śmiercią. Związki z otoczeniem. Jak w jakiejś szalonej halucynacji wzniosłem się w te bezkresne mgły poranne, by wyciągnąć rękę i pogłaskać daleki Ural i morza indyjskie, gdzie odeszła różowość także z mojej twarzy. A gdzie indziej znów mówi krótko: Śmierć moja zależy od śpiewu ptaków. W „Listach z Paryża” w 1921 roku pisze jakby z pewnym dystansem do siebie i swoich poglądów: Wy wiecie, że mam szaloną teorię sumatraizmu, wiarę, że istota życia nie jest przejrzysta i że zależy ona od obłoków, różnych muszli i zielonej trawy, rosnącej nawet na drugim końcu świata.
Jeden z interpretatorów dzieła Crnjanskiego w czasach ateistycznego komunizmu porównywał jego sumatraizm do religii bez Boga. Ale czy rzeczywiście w losach braci Isakoviciów nie ma śladów palca Bożego, zarówno w pierwszych, jak i drugich „Wędrówkach? Przecież coś, jakby jakaś przemożna siła z zewnatrz, kieruje ich życiem wbrew ich własnym zamysłom, jakieś fatum krzyżuje ich plany, karze w chwili, kiedy są bliscy osiągnięcia swoich celow, zrealizowania marzeń. Może to nie jest siła zbyt dobra, może ten Bóg jest nawet nazbyt surowy i przypomina swoją sprawczością bardziej zazdrosnych, strzegących swoich atrybutów starożytnych greckich bogow niż Boga chrześcijan.
Sumatraistyczne widzenie świata jest chyba bliższe naszemu dzisiejszemu tego świata oglądowi niż optyce ateistycznej. A zyskaliśmy ten ogląd dzięki rozwojowi radia i telewizji, dzięki Internetowi i telefonii komórkowej, międzykontynentalnym samolotom i rakietom, a także na skutek od półwiecza wiszącej nad ludzkością jak miecz Damoklesa bombie atomowej i wodorowej oraz broni bakteriologicznej. Dziś świat tak się skurczył, że szczyty dalekiego Uralu są na wyciągnięcie ręki. I nie jest dla nas obojętne, co się dzieje na tym Uralu, gdzie żarzą się akurat olbrzymie składowiska posowieckich odpadów nuklearnych, bo stanowić to może o losie każdego z nas. Świat stał się globalny nie tylko w pojęciu ekonomistów, lecz także fizyków, historyków, filozofów, socjologów i psychologów, stał się macluhanowską wioską globalną. W tej wiosce, jak mi się wydaje, Miloš Crnjanski zamieszkał dzięki swej przenikliwej intuicji kilkadziesiąt lat wcześniej, nim ją odkrył Mac Luhan, i zdążył wydeptać w niej całkiem wyrazistą własną ścieżkę modelowania poetyckiego świata i człowieka w tym świecie, którą nazwał sumatraizmem. Sumatraizm Crnjanskiego nabiera, moim zdaniem, nowego blasku w świetle teorii Yonei Masudo i Mac Luhana i wchodzi w ciekawy dialog z dzisiejszym pojęciem rewolucji przetrwania.
Szczególną moc w swoim modelu świata Crnjanski przypisuje miłości: Ja będę wiązać miłością również to " mówi " co jest daleko jedno od drugiego, i znajdę związki między bytami różnorodnymi. Ale miłość jego bohatera lirycznego nie ogranicza się tylko do bytów: Głęboko w duszy, choć nie chciałem do tego się przyznać, czułem bezgraniczną miłość do tych odległych wzgórz, ośnieżonych gór, aż tam daleko nad arktycznymi morzami. Do tych oddalonych wysp, gdzie zdarza się to, co myśmy może uczynili. („Objaśnienie Sumatry”). W tym miejscu, jak mi się wydaje, kłaniać się autorowi „Sumatry” powinni nasi dzisiejsi ekolodzy i wziąć go sobie za patrona ruchu.
Sumatraizm redukuje odległości, łagodzi kontrasty i sprzeczności, zaciera granice między życiem i śmiercią, bytem i rzeczą, tworzy wizję harmonii, wzajemnego przenikania się, eteryczności. Powinien połączyć i pogodzić wszystkie tragiczne sprzeczności i stworzyć nową, nierzeczywistą, harmonijną transcendentalność, pewien rodzaj kosmopolityzmu ludzi, roślin, światła, zjawisk i rzeczy " pisze Ljubomir Simović w artykule „Zapiski o Crnjanskim”, „Vidici” 1960, nr 49-50.
W „Miłości w Toskanii” Crnjanski pisze splatając w jeden węzeł przemijalność z nieskończonością: Zapatrzony w siebie wśród sjenskiej wiosny spostrzegłem, iż doczesne jest wszystko, co się przed wzrokiem naszym roztacza, dostrzegłem jednak, że we mnie drzemie możliwość gwiazdy o blasku wieczystym. W tymże samym utworze czytamy: Wydało mi się, iż połączyłem w oczach wszystkie głębokie i namiętne pędy duszy, aby zrosły się w jedną łagodną zieloność, która od tej chwili kołysać mnie będzie bezszelestnie niby w głębinie wód, z których wyjść nie mogę. Jest to obraz pełnego wyciszenia duszy, całkowitej rezygnacji i pogodzenia, nirwany. A w prozie zatytułowanej „U Hiperborejczyków” (Kod Hiperborejaca " 1966) wyznaje: Całe moje życie związane było z liśćmi, gałęziami, co dawały mi myśli, i z błękitnymi wodami, od których zależało, jak długo gdzie się zatrzymam, i wszystko, co się wokół mnie działo. Teraz wiem, że wszystko jest powiązane i że ruch pieszczotliwy mojej ręki napełni wodą koryta rzek. A więc po trzydziestu i więcej latach sumatraizm dla Crnjanskiego dalej był źródłem metaforyki, optyką, skalą i punktem odniesienia. Wszystko pozostaje we wzajemnym związku, tłumaczę sobie z goryczą. I mój sen, i moje łóżko w hotelu, i ta wojna dacka sprzed dwóch tysięcy lat.
Istota sumatraizmu nigdy nie została przez Crnjanskiego określona do końca, zdefiniowana. Jego sumatraizm pozostał pojęciem otwartym, z pogranicza metafory poetyckiej, filozofii i wierzeń ludowych. Bo czyż sformułowanie śmierć moja zależy od śpiewu ptaków dalekie jest od wierzenia, że krakanie wron przynosi nieszczęście?
Narzędziem poznawczym Crnjanskiego jest intuicja, która pozwala mu ujmować rzeczywistość w całości, w ruchu, w zmienności. W oglądzie intuicyjnym podmiot liryczny dostrzega jedność świata, a ze światem człowieka, który zajmuje w tym świecie miejsce centralne, jest bohaterem w wymiarze uniwersalnym, poszukującym metafizycznego ładu i treści bytu ludzkiego.
W tym świecie przestają istnieć bariery czasu i przestrzeni, wszelkie odległości, co więcej, rzeczy dalekie posiadają wzmożoną siłę oddziaływania, a ludzkie tęsknoty otrzymują skalę kosmiczną. Miłość pozwala wszystko powiązać i wykryć związki już istniejące. Miłość, marzenie i tęsknota to dominujące uczucia, zespalające w jedno świat wewnętrzny i zewnętrzny, psychiczny, fizyczny i kosmiczny. Podobnie jak Fidiasz Zeusa Olimpijskiego, Crnjanski rzeźbi człowieka wraz z ziemią, niebem i gwiazdami.
Znów pozwalamy, żeby na naszą formę wpływały formy kształtów kosmicznych: obłoków, kwiatów, rzek, potoków. Dlatego nasza metryka jest osobista, spirytualna, mglista jak melodia " mówi Crnjanski w swoim manifeście. " Nasz wiersz jest zachwyconą tancerką, która ruchy swoje wykonuje w ekstazie. Swoją ekstazę przetwarza w ruchy. (...) Wyzwoliliśmy język z szablonów i słuchamy, jak on sam, wolny, wyjawia nam swoje tajemnice. W tym, co powiedział na temat formy, nie jest Crnjanski nowatorem. Wiersz wolny wprowadził już przecież francuski symbolista Laforgue, a chorwacka i serbska poezja ekspresjonistyczna od pierwszych lat powojennych próbowała twórczo naśladować Apollinaire’a. Crnjanski jednak to, co powiedział, sformułował inaczej, podporządkował swojej optyce. Wartość jego deklaracji poetyckiej, jego koncepcji rzeczywistości kryje się w tym, że stała się dlań źródłem ekstazy, napięcia i dynamiki twórczej, że potrafił konsekwentnie realizować ją przez całe swoje długie życie, niczym architekt dokładnie obmyślane założenie przestrzenne.
W sumatraizmie doszukać by się można wielorakich wpływów myśli filozoficznej, od Leibniza poprzez Schopenhauera i Nietzschego do Bergsona oraz panujących wówczas prądów i wzorców literackich. Ale nie o to idzie. Sumatraizm nie jest systemem filozoficznym, lecz poetycką koncepcją rzeczywistości na tyle bogatą i oryginalną, że stała się dlań niewyczerpanym źródłem inspiracji twórczej, pozwoliła kreować własny, indywidualny i niepowtarzalny obraz świata, dała mu bogaty arsenał środków wyrazu artystycznego i optykę jednolitą, w której podmiot liryczny zyskuje wymiar uniwersalny.
Crnjanski żąda dla twórcy absolutnej wolności, niczym nie ograniczonej, pozostającej poza wszelkim podporządkowaniem i zależnością, poza uwarunkowaniem. Poeta i pisarz niech się nie wzdraga przed niczym. Niech się wznosi na szczyty humanizmu i spada w otchłań gwałtu " wzywa w wywiadzie udzielonym Branimirowi Ćosiciowi („Reč i slika”, Belgrad 1927, nr styczniowy). Wolność jest dla niego metafizycznym pragnieniem przeniknięcia bezkresu świata, a wiersz aktem wyzwolenia od wszystkiego tego, co krępuje i upowszednia, czystą postacią ekstazy i poetyckiej transcendencji.
Sumatraizm wykracza poza ramy ekspresjonizmu i staje się emocjonalno-intelektualnym i stylistycznym stałym elementem przenikającym dzieło literackie tego pisarza w całości, od „Liryki Itaki” (1919) poprzez „Zapiski o Czarnojeviciu” (1921), „Wędrówki” (1929), „Miłość w Toskanii” (1930) po „Lament nad Belgradem” (1962), „Drugą księgę Wędrówek” (1962) i „Powieść o Londynie” (1971).
Traktowanie jako jedności świata widzialnego i duchowego prowadzi w akcie twórczym Crnjanskiego do odrealnienia i jakby dematerializacji tego, co zewnętrzne, fizyczne, cielesne. W poemacie „Stražilovo” (1921), poświęconym pamięci wybitnego serbskiego poety romantycznego Branka Radičevicia, który umarł młodo w Wiedniu (jego prochy sprowadzone w 1883 roku do Wojwodiny pochowano na Stražilovie na Fruškiej Gorze), poeta nawiązuje kontakt duchowy ze swym wielkim poprzednikiem. Miłość i śmierć, różne losy przedzielone wieloma dziesiątkami lat, łączy tu w jedno, a odległe pejzaże w przestrzeń, w której rozgrywa się jeden dramat człowieczy, wspólny dla nich obu. Poeta śledzi wewnętrzne nurty swojej świadomości jakby w jakimś śnie hipnotycznym, przetwarzając je w obrazy o niezwykłej sile ekspresyjnej. Wsłuchując się w rytm dawnego życia, w jego niezwykłe tętno, w losie Branka Radičevicia odkrywa własny los.
Sumatraizm, bez względu na to, jak byśmy go tłumaczyli, czy jako Weltschmerz, czy jako Weltanschauung, osiągnął tu (w Stražilovie) poziom autentycznego duchowego i emocjonalnego ludzkiego kontaktu na odległość " zauważa Hatica Krnjević („Književno delo Miloša Crnjanskog”, Zbornik radova, Institut za književnost i umetnost 1972).
W „Zapiskach o Czarnojeviciu”, pierwszej nowoczesnej powieści w literaturze serbskiej, sumatraizm jest wyrazem nonkonformistycznego protestu, buntem młodych, którzy nie akceptują istniejącego porządku. Petar Rajić nie zadowala się tylko tym, że odrzuca logikę otaczającego go świata, chce on dać wyraz pogardy dla tego świata stwierdzając, że wierzy tylko w topole. Rajić walczy w I wojnie światowej wbrew swojej woli, stykając się ze wszystkimi jej okropieństwami. Doświadczając ich na sobie, nie widzi logicznych motywów do dalszego kontynuowania życia. Ale nie umie też sam z niego zrezygnować, a swoje rozczarowanie do ludzi i historii wynagradza zachwytem dla przyrody.
Sam pisarz, urodzony 26 października 1893 roku w Csongradzie (płd. Węgry), poznał tę wojnę z autopsji, kiedy po studiach w Akademii Handlowej w Rijece w 1913 roku i wstąpieniu na Uniwersytet Wiedeński, by studiować historię sztuki i filozofię, został zmobilizowany jako oficer austro-węgierski i walczył na frontach, najpierw w Galicji, a potem we Włoszech (z odniesionych ran na froncie galicyjskim leczył się w Krakowie).
W „Zapiskach o Czarnojeviciu” Crnjanski wymieszał rzeczywistość wyimaginowaną, projekcję snów i doznań sennych z realnymi obrazami wojny, której jego bohater nie rozumiał i nie akceptował. Później zaś, w poemacie „Serbia” (1926), rozważał problem własnego stosunku do sprawy narodowej i do siebie jako cząstki bytu narodowego. A w wierszu „Hymn“ mówił:

Nie mamy nikogo.
Ni Boga, ni pana.
Nasz Bóg to krew.

Zakwitły góry i cmentarze,
moc swą wiatry roztrwoniły po urwiskach;
ni matki, ni kraju nie mamy,
ni chaty, ni dzieci.
Została nam tylko krew.

Ach.
Ona jest naszą wielką chlubą.*

Sprawie narodowej w poważnym stopniu poświęcone zostały „Wędrówki”, zgodnie uważane przez krytykę za najwybitniejsze dzieło literatury serbskiej. W powieści tej na tle losu narodu-tułacza, pozbawionego ojczyzny, u obcych szukającego poparcia dla spraw własnych, w obcej służbie wykorzystywanego, kreśli autor indywidualne losy bohaterów powieściowych, Vuka Isakovicia, oficera wiodącego na daleką i obcą mu wojnę sukcesyjną austriacko-francuską w 1744 roku pułk serbski; jego brata, Arandjela, kupca próbującego zapuścić korzenie na nowym skrawku ziemi za Dunajem, zwanym Nową Serbią, ziemi, co miałaby zastąpić jemu i jego ludowi utraconą ojczyznę, a także pani Dafiny, żony Vuka, kobiety, dla której niezrozumiałe były wielkie sprawy braci i zbyt uciążliwe własne obowiązki westalki ciągle przenoszonego i opuszczanego przez męża na czas wypraw wojennych ogniska domowego.
W losy Vuka Isakovicia, który prowadzi swoich ludzi na kolejną wojnę, by bić się w obcej sprawie, Crnjanski wpisuje los serbskiego narodu utożsamionego w powieści z jednym właściwie pułkiem, skazanym na daleką frontową tułaczkę i bezcelową zagładę.
Świat zewnętrzny widziany jest tu przez optykę głównych bohaterów. Postacie „Wędrówek” widzą tło, przyrodę, wśród której żyją, w nieokreślonych konturach, tonące we mgle. Opisywane pejzaże zwykle nie mają głębi, gdyż ich funkcja na ogół jest ewokacyjna. Odbijają one stany duchowe ludzi. Mgły, deszcz, błota również są obrazem sytuacji człowieka bez wyjścia.
Człowiek staje się tu wielką, tragiczną zagadką życia. Jest on mikrokosmosem miotanym przez zawieruchę historii. Romantyczny tułacz i melancholijny marzyciel ciągle szuka czegoś i na coś czeka. Wędrówki ducha i ciała są jego złym losem i przekleństwem, ale równocześnie rękojmią wolności: Oto, pomyślałem, wystarczy wywędrować z jakiegoś miejsca, a wszystko, co zostawisz, wyda ci się, jakby nie istniało. I zapatrzył się w dalekie góry, spoza których wynurzyło się właśnie słońce. Kiedy rozbłysło na nim srebro, poczuł się raźnie i lekko, jakby nie miał ciała. Opromieniony słońcem i skrzący, zdał się być ciepły, a nie ciężki, jakby nie jechał, jakby nie istniał w tym niewidzialnym wietrze, który muskał mu twarz.
W powieści sumatraistycznej motywy stają się wewnętrznym wymiarem postaci, psychologicznie są one uzasadnione jako obsesje głównego bohatera w życiu, tułaczce i poszukiwaniu odmiany. Oto Vuk Isaković patrząc na szerokie, puste polany nad rzeką i za nią, ciągnące się aż do siniejących w dali gór, poczuł w tej rozległej przestrzeni, że nie urodził się dla tej niewymownej nudy i pustki, w jakiej się znalazł. Gdzieś podobnie jak ten snop blasku padający na wierzchołki drzew w sadzie, nad miastem, na tle rozgwieżdżonego nieba, w cieniu drzew, pod którymi gnieżdżą się gołębie i jaskółki, musi być coś niebiańskiego, co jest mu przeznaczone. Życie lekkie, pełne pogody i zdarzeń niczym kaskady wód czystych i zimnych, przyjemnie spienionych, musi być gdzieś dla nich również dostępne. Dlatego trzeba wyjechać, wywędrować, znaleźć spokój w czymś bystrym, czystym, gładkim niby tafla głębokich górskich jezior.
Tym krajem nadziei, ziemią obiecaną, jest dla Vuka Isakovicia bezkresna, zaśnieżona Rosja, która przyciąga go z siłą magiczną. Ta Rosja, gdzie króluje słodkie prawosławie, jest dla Vuka szansą odzyskania utraconego spokoju, radości i sensu życia. Ale może on tylko marzyć o niej w skrytości ducha, bo tymczasem prowadzić musi swój pułk na wojnę ani jemu, ani ludowi niepotrzebną. Ponieważ w tym wszystkim, co robi, nie widzi celu, trawi go niezadowolenie i niepokój, a życie staje się dlań sumą trosk dokuczliwych, od których jedna tylko istnieje ucieczka: w marzenia o szczęśliwszym świecie, który gdzieś musi być w tej dali otaczającej człowieka. I to daje Vukowi, bezradnemu wobec bólu istnienia, siłę, by przetrwać, przetrzymać to wszystko. To marzenie właśnie jest jego gwiazdą w bezkresnym kręgu błękitu.
W „Wędrówkach” osiągnął Crnjanski intensywność emocjonalną poematu elegijnego dzięki refleksyjności, rozpamiętywaniu losu bohaterów i spraw tego świata, wśród których dominują miłość i śmierć, oraz dzięki językowi, muzycznemu i patetycznemu organizowaniu jego materii, podnoszeniu temperatury stylistycznej, słowem, dzięki poezji wtopionej w tę prozę. Nigdy w literaturze serbskiej nie została napisana tak mocna powieść jak „Wędrówki” " stwierdza Pavle Zorić. " To dzieło, pozornie historyczne pod względem treści, jest na wskroś nowoczesne pod względem struktury i wymowy („Književno delo Miloša Crnjanskog”).
„Druga księga Wędrówek”, będąca realizacją marzeń Vuka o Rosji, napisana podobnie jak „Powieść o Londynie” na emigracji, z której autor wrócił do kraju w 1965 roku, wydana została w Belgradzie w 1962 roku, czyli po trzydziestu latach od chwili ukazania się pierwszej. Opiera się ona na autentycznym pamiętniku Simeona Piščevicia (1731-1795), który dosłużywszy się w młodym wieku rangi kapitana w wojsku austriackim, niezadowolony ze stosunku władz cesarskich do oficerów narodowości serbskiej, w 1753 roku wyjechał do Rosji, gdzie otrzymał niebawem stopień majora, następnie podpułkownika i wreszcie generała. Jego pamiętniki opublikowane zostały w Rosji w 1884 roku przez Nila Popowa. Posłużyły one Crnjanskiemu jako materiał tematyczny, jednakże czas historyczny sprowadził on do ram i funkcji instrumentalnych, zatrzymując jego koloryt jako konieczne tło literackie dla dramatu ludzkiego.
Fundamentem konstrukcji powieściowej „Drugiej księgi Wędrówek” jest dramat psychologiczno-egzystencjalny Pavla Isakovicia, któremu jak cień w jesiennej podróży przez góry do Rosji, ziemi obiecanej, towarzyszy miłość zmarłej żony i tęsknota do widoku jej pięknych oczu. Crnjanski ukazał w tej powieści indywidualną tragedię bohatera jako rezultat bezsensownej gry losu wikłającego ludzkie życie. Pragnąc dać szeroki poetycki obraz uniwersalnej sytuacji istoty ludzkiej, autor ukazał drogę Pavla Isakovicia od zachwytu do uświadomionej porażki, z tym że porażka ta była większa i głębsza niż Vuka, bo nie pozostawiała żadnej nadziei.
Okazało się, że z mistycznego wyobrażenia potężnego i dobrego kraju słodkiego prawosławia nic się nie ostało. Między cesarstwem austriackim a carską Rosją nie było wielkiej różnicy. Pavle i jego rodacy, kiedy się przekonali o tym, uświadomili sobie również, że nie ma już dla nich odwrotu, nie ma wyjścia. Tak oto spadkobierca tęsknot Vuka, gdy chciał je zrealizować, poczuł się jak mucha w sieci pająka.
Głuchymi i smutnymi tonami melancholijnej tęsknoty rozbrzmiewa słowo poetyckie w „Drugiej księdze Wędrówek”, przepojone jest jednak ciepłym liryzmem ze „Stražilova”, „Zapisków o Czarnojeviciu” i „Miłości w Toskanii”.
W tym samym roku co i „Druga księga Wędrówek” w Johannesburgu, a także w Belgradzie opublikowany został ostatni poemat Miloša Crnjanskiego „Lament nad Belgradem”. Z perspektywy lat spędzonych na obczyźnie Belgrad urasta w nim do symbolu, staje się miastem obiecanym, podobnie jak dla Vuka i Pavla Isakovicia Rosja ziemią obiecaną. Wygnaniec i tułacz widzi je rozświetlone niczym fatamorganę i pożerany nostalgią pragnie doń wrócić, by odzyskać utracony sens życia. W ten sposób „Lament” staje się powrotem w przeszłość.
Temat ojczyzny i powrotu jako jeden z naczelnych wiąże w całość dzieło Crnjanskiego. Poza „Lamentem” najsilniejszym akordem rozbrzmiewa on w „Powieści o Londynie”, wielkim studium samotności ludzkiej, którego bohater, książę Rjepnin, emigrant rosyjski w Londynie, zapatrzony w przeszłość ulega popędowi samozagłady. Portretując na tle wielomilionowego miasta i licznych losów ludzkich niemoc wygnańca na obczyźnie, Crnjanski ukazuje dramat ludzkiego zagubienia, rezygnacji, wyobcowania, rozczarowań, starzenia się i ubożenia.
Siła, która goni człowieka po obczyźnie, jak i ta, która unieszczęśliwia go poza ojczyzną, pozostaje poza zasięgiem ludzkiego poznania. Crnjanski w „Drugiej księdze Wędrówek” i w „Powieści o Londynie” pokazał tylko, w jaki sposób te siły się w człowieku ujawniają.
Temat rozłąki z krajem jest również jednym z najważniejszych w ostatniej powieści Crnjanskiego, noszącej tytuł zaczerpnięty z mitologii greckiej: „U Hiperborejczyków”, ale obecny on jest właściwie w całym dziele Crnjanskiego, który powtarza za francuskim poetą: Długa rozłąka z krajem prowadzi do śmierci.
Kiedy autor „Wędrówek” pisał swoją ostatnią powieść „U Hiperborejczyków”, na emigracji w Londynie czy już po powrocie do Belgradu, trudno ustalić, podobnie jak trudno jest ustalić, kiedy pisał swoje niezwykle interesujące pamiętniki zwiazane z wieloletnią służbą dyplomatyczną przed II wojną światową i w latach wojny; nie sposób też ustalić, kiedy zaczął się pasjonować Michałem Aniołem. Pewnie od zawsze, gdyż pod jego piórem rodziły się obrazy, które w swej sile, rozmachu i wyobraźni kojarzyć się mogą z tym, co powstawało pod pędzlem Michała Aniola. O ulubionym swoim malarzu i jego czasach pisał i publikował wiele. Pomysł na książkę zrodził się podobno już na poczatku lat czterdziestych, ale pracował nad nią dalej, do końca życia, i zostawił nieuporządkowaną w rękopisach. Ostateczny swój kształt to dzieło, liczące ponad 650 stron dużego formatu (B5), uzyskało i światło dzienne ujrzało dzięki pieczołowitej trosce o jego kształt edytora Nikoli Bertolino dopiero w dwadzieścia lat po śmierci autora w edycji Dzieł Miloša Crnjanskiego wydawanych przez belgradzką Fundację jego imienia. Jeśli Milošowi Crnjanskiemu w jego drodze życiowej nie „towarzyszył pies” " pisał Borislav Mihajlović-Mihis " towarzyszył mu przez wiele lat cień renesansowego olbrzyma. W nim i wokół niego szukał parametrów swojego losu, nim mierzył czasy i ludzi, samotność twórczą i oddźwięk epoki, w nim znajdował oparcie w chwilach załamania i nadzieję w trwaniu.
Miloš Crnjanski, jeden z trzech najwybitniejszych pisarzy słowiańskiego południa, poeta i prozaik, którego wpływ na rozwój współczesnej literatury serbskiej silniejszy był niż noblisty Ivo Andricia, a porównywalny do wpływu Miroslava Krleży na literaturę chorwacką, wciąż jeszcze stosunkowo mało jest znany w Polsce. Dwie były tego przyczyny. Jedną z nich, i dziś żywą, stanowi trudny, sprawiający olbrzymie kłopoty w zabiegach translatorskich język, który w znacznym stopniu krępuje popularyzację jego dzieł nie tylko u nas, ale i na świecie. Drugą, dziś już nieaktualną, która przez lata ciążyła jednak na jego pozycji literackiej, tej oficjalnej, we własnym kraju, a co za tym idzie i u nas, stanowiła jego orientacja polityczna, która skłoniła go, wieloletniego dyplomatę rządu królewskiego, do pozostania po II wojnie światowej na obczyźnie, skazała na los pisarza emigracyjnego, na życie tułacze, podobnie jak wielu polskich emigracyjnych pisarzy.

Grzegorz Łatuszyński

 O autorze 

Miloš Crnjanski, urodzony 26 października 1893 ro­ku w Csongradzie (miasteczko na Węgrzech), szkołę powszechną i gimnazjum ukończył w Timişoarze (Rumunia) i w 1905 rozpoczął naukę w Liceum Zakonu Pijarów. W Timişoarze Crnjanski napisał swoje pierwsze wiersze, m. in „Los”, który opublikował w piśmie „Golub” w 1908 roku, a w 1912 w „Bośniackiej Wile” (Bosanska vila) wydrukował kolejny wiersz p. t. „Na początku był blask”. Tę datę można traktować jako datę jego właściwego debiutu poetyckiego. 
W tym samym roku podjął studia w Akademii Eksportowej w Rijece, a w następnym wstąpił na Uniwersytet Wiedeński, gdzie rozpoczął studia filozoficzne. Nie było mu jednak dane zbyt długo studiować: w 1914 roku wybuchła wojna i młody Crnjanski, zmobilizowany do austriackiego wojska, wkrótce wysłany został na front galicyjski. Po odniesieniu ran leczył się w Krakowie, po czym znów trafił na front, tym razem na ziemiach włoskich. 
Po wojnie przybył do Belgradu, gdzie podjął studia filologiczne. W roku 1919 opublikował dramat „Maska”, a rok później „Lirykę Itaki”. W 1921 roku ukazał się jego „Zapiski o Czarnojeviciu”. W tymże samym roku pisarz ożenił się z Vidą Ružić, która do końca dzieliła z Crnjanskim dole i niedole, stając się spolegliwą towarzyszką życia autora „Wędrówek” i późniejszego pisarza-tułacza. W czasie studiów Crnjanski podjął pracę nauczycielską w gimnazjum w Pančevie. W 1922 roku uzyskał dyplom Uniwersytetu Belgradzkiego i przeniósł się do jednego z gimnazjów belgradzkich. W tym czasie pracował też jako dziennikarz w pismach stołecznych. W 1927 roku opublikował w odcinkach „Wędrówki” w „Serbskim Gońcu Literackim” (Srpski književni glasnik), które w wydaniu książkowym ukazały się w roku 1929, a w 1930 uzyskały nagrodę Serbskiej Akademii Nauk. W tymże roku ukazała się „Miłość w Toskanii.”
W latach 1928-29 Crnjanski był attaché prasowym w Ambasadzie w Berlinie, co zaowocowało wydaną w 1931 roku „Książką o Niemczech” W 1935 roku pisarz powrócił do służby dyplomatycznej w Ambasadach Królestwa Jugosławii w Berlinie (1935-38) i we Włoszech (1939-41). W 1941 roku, po napadzie Niemców na Jugosławię został wraz z Ambasadą ewakuowany do Lizbony, skąd wyjechał do Londynu, gdzie przez jakiś czas był radcą prasowym w gabinecie rządu emigracyjnego. Na emigracji powstała „Druga księga Wędrówek” i „Powieść o Londynie” oraz „Lament nad Belgradem”.
Od 1956 roku twórczość Miloša Crnjanskiego stopniowo zaczyna trafiać do obiegu literackiego w kraju, ukazują się „Wędrówki” i „Zapiski o Czarnojeviciu oraz dramat „Konak” mówiący o zamachu na króla Aleksandra Obrenovicia i królową Dragę. Dramat ten wystawiony został w sezonie teatralnym 1958/59 w belgradzkim Teatrze Narodowym, w 1959 roku ukazała się „Liryka Itaki” wraz z obszernymi komentarzami autorskimi pt.: „Itaka i komentari”, w 1962 opublikowana została „Druga księga Wędrówek” napisana w Londynie, a w Johannesburgu poemat „Lament nad Belgradem”. Niedługo po powrocie pisarza do kraju, co miało miejsce w 1965 roku, wydane zostały jego dzieła zebrane, w których znalazła się nigdy dotąd nie publikowana, powieść „Kod Hiperborejaca” (U Hiperborejczyków). 
W 1970 roku ukazała się powieść „Kropla krwi hiszpańskiej”, a w 1971 „Powieść o Londynie”, za którą otrzymał wysoko cenioną nagrodę tygodnika „NIN” za najlepszą książkę roku. W roku 1973 ukazał się poemat „Stražilovo”.
Ostatnie lata życia pisarz poświęcił „Książce o Michale Aniele”, którą zostawił w rękopisie, a ukazała się ona w 1981 roku. Również z rękopisów opublikowane zostały w 1985 niezwykle cenne jego dzienniki pt. „Embahade”.
Zmarł w 1977 roku w Belgradzie.

Developed in conjunction with Ext-Joom.com