SZCZEL OKL

Oficyna Wydawnicza "Agawa"
ISBN 978-83-85571-67-4
Seria: Biblioteka Poetycka

Wybór, przekład i posłowie Grzegorz Łatuszyński
Okładka barwna, foliowana
Format 125 x 195 mm. Str. 188
Cena detaliczna 24,00 zł

Poezja Zivlaka dzieje się głównie w języku i słowie, a to znaczy, że nie tyle realna rzeczywistość, co rzeczywistość językowa jest inspiracją i obszarem, w którym buduje on swój świat poetycki niejako autonomiczny wobec świata zewnętrznego. Rzeczywistość językowa jest dla jego poezji zarówno szansą, jak i ograniczeniem. Szansą, gdyż mieści w sobie całe bogactwo doświadczeń człowieczych, zgromadzonych przez wieki od okresu barbarzyństwa pierwotnego poprzez rozkwit kultur starożytnych i nowożytnych aż po barbarzyństwo wielkich odhumanizowanych systemów cywilizacji węgla i stali, komunizmu i faszyzmu, które zebrały swe żniwo w I i II wojnie światowej i wniosły do języka olbrzymi zasób nowych strasznych tropów, pojęć, skojarzeń do tej pory świadomości ludzkiej obcych, nieznanych, wręcz niewyobrażalnych. Na kanwie tych właśnie doświadczeń zakodowanych w języku powstał w tym roku wielki, wstrząsający poemat Jovana Zivlaka Oni weszli do naszego domu, oparty na masakrze kragujevackiej, dokonanej przez Niemców w październiku 1941 w odwecie za atak partyzancki na oddziały wojsk niemieckich w okolicy tego miasta. Zivlak nie wchodzi w szczegóły historyczne zdarzenia, nie opisuje go, nie polemizuje z krążącymi od dziesięcioleci różnymi rozbieżnymi wersjami. Miast tego tworzy dramatyczną mozaikę brutalnego gwałtu zadawanego nie tylko ludzkiej zbiorowości, ludzkiej osobie, jej prawu do życia, do naturalnej więzi rodzinnej, do miłości i opiekuńczości, do godności, która zostaje zdeptana, lecz próbuje czytelnikowi unaocznić gwałt zadawany całemu kontekstowi kulturowemu, w którym toczyło się dotychczasowe życie tych ludzi, a więc ich językowi, pojęciom w tym języku funkcjonującym, nadającym sens życiu i śmierci, regulującym międzyludzkie stosunki, pozwalającym im istnieć w zbiorowości i w rodzinie. To wszystko zostaje zburzone i związki zerwane, i język okaleczony nie pozwala już rozumieć ani świata, ani człowieka w tym świecie, ani samych siebie. A wtedy tylko serce się ściska, ból rozum odbiera i słowa więzną w gardle. Niema rozpacz. Straszna, nieludzka, niewypowiedziana. Kragujevacka masakra załamująca się w pryzmacie języka, w pryzmacie słowa, pojęcia, traci swoją naturalistyczną ostrość, werystyczną brutalność na rzecz głębi intelektualnej oglądu, filozoficznego dystansu, co sprawia, że czytelnik mamiony słowami poddawanymi próbie co raz to nowych kontekstów, wciąga się w tę grę inteligentnych skojarzeń wzbogacających obraz opisywanej tragedii, który stopniowo staje się trójwymiarowy, a chwilami odsłania nawet rąbek wymiaru czwartego. Ale może nie każdy to dostrzega. I taka jest cała poezja Jovana Zivlaka, błyskotliwa, wciągająca czytelnika w świat słów i pojęć tworzących i opisujących ludzką rzeczywistość, której początek dało Słowo i od niego się wszystko zaczęło, a bez niego nic nie możemy wyartykułować. Ani świata, w którym żyjemy, ani siebie nawet. Wyartykułować i zrozumieć. W słowie zaklęta jest zarówno prawda, jak i i fałsz. A równocześnie jest ono orężem w dochodzeniu do prawdy, szczególnie do prawdy poetyckiej, bez której nie ma wiersza, i jest pułapką dla tych, co się potrafią zapędzić w pogoni za słowem. A to często się zdarza współczesnym poetom. Bo słowo potrafi być soczyste i treściwe, ale potrafi też być pustą wydmuszką, kiedy znajdzie się w fałszywym konteście. Dobra poezja nie daje się wciągnąć w takie pułapki. I Ziwlak najwyraźniej jest tego świadomy. Słowo mu służy w dochodzeniu do prawdy poetyckiej i prawdy o ludzkiej kondycji we współczesnym świecie. Uważny czytelnik odnaleźć to z pewnością potrafi w jego wierszach. Poezja Ziwlaka proponuje nam inteligentne ćwiczenia językowe, które są po części zabawą, a po części przysposobieniem do życia. Natomiast dla tłumacza były nie lada wyzwaniem, żeby to wszystko przenieść do polszczyzny. Mam nieśmiałą nadzieję, że mi się udało. Grzegorz Łatuszyński

 O autorze

Jovan Zivlak to jedna z najwyrazistszych postaci w wojwodińskim środowisku twórczym, poeta o dużej wrażliwości i dynamice intelektualnej, eseista, krytyk i wydawca, organizator życia literackiego, wieloletni prezes Stowarzyszenia Literatów Wojwodiny, założyciel i redaktor naczelny ważnego periodyku literackiego "Zlatna greda", inicjator i dyrektor głośnego w Europie, i nie tylko, Międzynarodowego Festiwalu Literackiego, wiążącego środowisko twórcze Wojwodiny i Serbii ze światem i świat z poezją serbską.

Jovan Zivlak to człowiek instytucja w wojwodińskim i serbskim życiu duchowym, a przy tym znakomity poeta, rzec można niepowtarzalny, w odbieraniu, rozumieniu i tworzeniu poezji korespondujący jakby z Krzysztofem Karaskiem, choć każdy z nich kształtował się w innym klimacie twórczym, w innej kulturze i z innym bagażem doświadczeń, z inną świadomością historyczną i społeczną. Ale łączy ich to, co w tych obu poezjach europejskie, co przyswoili sobie z tych samych może lektur, z tych samych nurtów i tych samych trendów, choć każdy z nich po swojemu. Więc nieprzypadkowo, jak myślę, odnalazł Zivlak Karaska w naszej poezji i nagrodził go w bieżącym roku główną nagrodą swojego Międzynarodowego Nowosadzkiego Festiwalu Literackiego - Novi Sad 2012.

Dorobek Jovan Zivlak ma pokaźny, zarówno poetycki, krytycznoliteracki, jak i eseistyczny, a także edytorski. I każdy z tych obszarów swojej działalności traktuje z równą pieczołowitością, równym zaangażowaniem i świadomością misji, co nie jest cechą dziś częstą, ale jakże cenną, tym bardziej cenną. Bo że jeszcze coś ambitnego zdarza się w kulturze, w literaturze, to dzięki takim właśnie ludziom jak on. 

Developed in conjunction with Ext-Joom.com