ok ant czarn

Oficyna Wydawnicza "Agawa"
ISBN 83-85571-12-4
Seria: Biblioteka Poetycka
Poezja
Wybór, przekład i wstęp Grzegorz Łatuszyński
Okładka twarda, barwna, foliowana
Format A5
Str. 270
Cena detaliczna: 38 zł


Od Petara II Petrovicia Njegoša
do Milo Djukanovicia

W Czarnogórze poeci rodzą się na kamieniu, bo i na czym by się mieli rodzić w tym kamienistym kraju. Ani tu siać, ani orać. Same góry, same piargi. Jeśli coś się potrafi zakorzenić, to oliwka, krzew winny i poezja, która od najstarszych czasów rozbrzmiewała pieśnią w tutejszych gajach oliwnych i winnicach, pieśnią liryczną i epicką. Liryczna opiewała życie codzienne, dole i niedole czarnogórskiego ludu, jego smutki i radości, a epicka sławiła wojowników wyprawiających się zagonami na Turków, którzy okupowali przez pięćset lat całe Bałkany (poza Czarnogórą), a także poległych na polach bitewnych i wracających z tych wypraw z łupami mężów, synów i braci.
Regularne łupy wojenne stanowiły ważną pozycję, rzec moż­na językiem naszych dzisiejszych ekonomistów, w dochodzie narodowym tego kraju. Turcy kilkakrotnie próbowali zdusić to państewko, ale rezygnowali, bo zamysł ów kosztował zbyt wiele ofiar, zwycięstwo zaś, nazbyt drogo opłacane, starczało na krótko. Po niejednym z takich zwycięstw nakładali na Czarno­górców kontrybucję. Jej skutek okazywał się jednak mało ko­rzys­t­ny, bo wojownicy czarnogórscy musieli podwoić częstotliwość swoich wypraw na bogate siedziby begów i hodżów na podbitych ziemiach serbskich i bośniackich, żeby mieć czym i lud swój wyżywić, i haracz Turkom zapłacić.
Małej, górzystej i bitnej Czarnogóry nie zdobyli Turcy i nie zdobył Napoleon, któremu oczywiście tak jak i Turkom szkoda było krwi żołnierskiej na zwycięstwo dla zwycięstwa. Nie było ono konieczne, bo nic by nie zmieniło w realizacji jego celów strategicznych. Tym niemniej obrona niepodległości kosztowała Czarnogórę niemało krwi, gdyż skłonić wielkie potęgi, by odstą­piły od zakusów podporządkowania jej sobie, musieli na polach walki, a nie przy stołach konferencyjnych.
Dzięki tej determinacji Czarnogóra w czasie wojen napoleoń­skich i krótko po upadku Napoleona była w Europie jedynym obok Rosji niepodległym państwem słowiańskim, a dwór carski w Petersburgu nie tylko utrzymywał bliskie z nią związki, ale też skoligacił się z dworem władcy czarnogórskiego na Cetinju, bo księżniczki czarnogórskie odznaczały się wielką urodą, na którą nie pozostali obojętni ani rosyjscy carewicze, ani też inni ksią­żęta i królowie europejscy. A strategiczne położenie Czarnogóry na Bałkanach miało tu i dalej ma swoją wartość.
Najwybitniejszym czarnogórskim władcą w XIX wieku był władyka Petar II Petrović Njegoš (żył w latach 1813-1851, panował od 1830 do 1851 roku). Wykazał się nie tylko wybitnym talentem politycznym, dzi­ęki któremu dość zacofana Czarnogóra pod jego rządami zmieniła się w bardziej nowoczesne, lepiej zorganizowane i sprawniej zarządzane państwo, ale też wybitnym talentem literackim. Był największym poetą romantycznym słowiańskiego Południa, autorem poematu narodowego „Górski wieniec”, porównywanego z „Eugeniuszem Onieginem” Puszkina i naszym „Panem Tadeuszem”, poematu przetłumaczonego na wszystkie niemal języki europejskie i niektóre pozaeuropejskie. Polskie tłumaczenie Henryka Batowskiego ukazało się w 1932 roku.
Ten światły władca i poeta stworzył z Czarnogóry wprost bajkowe księstwo. I postępował czasami jak książę z bajki. Miał zwyczaj np. w wolnych chwilach wychodzić z gęślami do swojego ludu, siadać na ganku pałacowym lub na kamieniu i śpiewać mu własne pieśni, a także te stare, od zawsze przez naród śpiewane. Lud go za to uwielbiał.
Tradycje poetyckie w rodzie Njegošów kontynuował również siostrzeniec Petara II Petrovicia, Stevan Perović Cuca (1830-1857), głównodowodzący wojsk czarnogórskich i pretendent do tronu. Nazywany był czarnogórskim Brankiem Radičeviciem.* Wypędzony z kraju przez księcia Danila Petrovicia z po­wodu różnic politycznych, zamordowany został w Konstantynopolu na jego rozkaz.
Również ostatni władca Czarnogóry z dynastii Njegošów, rządzącej krajem od 1697 roku, Nikola I Petrović Njegoš (żył w latach 1840-1921, panował od 1860 do 1918 roku), był wybitnym politykiem, a także ulubionym przez naród poetą. Tak samo i on, podobnie jak Petar II, poświę­cał wolne chwile na bezpośrednie kontakty z narodem. Był dowcipny i przystępny, uwielbiał anegdoty, pozwalał, by ludzie żartowali z nim jak z równym sobie.
W polityce zagranicznej Nikola I Petrović Njegoš zwrócony był ku Europie, zawarł także tajne porozumienie z serbską dynastią Obrenoviciów, z Cesarstwem Otomańskim natomiast w latach 1862-78 prowadził nieustanne wojny o większym lub mniejszym zasięgu. To się oczywiście musiało podobać walecznym Czarno­górcom i znalazło swój wyraz w panegiryku znanego w tamtych czasach poety Radoje Roganovicia-Crnogoraca:

Blask rozsiewa Kneź Nikola,
Orzeł skalny setny,
Rycerz miecza, rycerz pióra,
Junak nasz szlachetny.*

Wzmocnił Nikola także wewnętrznie państwo czarnogórskie, zadbał o oświatę, o kulturę, uporządkował prawo, a także wyraź­nie podniósł międzynarodowe znaczenie i prestiż Czarnogóry.
Za swojego panowania wykreował dwa doniosłe wydarzenia o znaczeniu wewnętrznym i międzynarodowym: zorganizował wielką uroczystość obchodów rocznicy 200-lecia panowania dynastii Njegošów w Czarnogórze oraz obchody 50-lecie swojego panowania. Przy tej okazji, nawiązując do historycznych królewskich tradycji Czarnogóry, podniesiono rangę państwa z księstwa do królestwa, a na skronie Nikoli I Petrovicia Njegoša włożono koronę królewską, co mu się niewątpliwie należało.
Po wybuchu I wojny światowej Czarnogóra była liczącym się koalicjantem sprzymierzonym z Serbią. Przypadł jej jednak w udziale zbyt wielki ciężar walk frontowych, któremu w 1916 roku mimo dzielności żołnierza nie mogła podołać. Po zdobyciu Cetinja przez austriackie i niemieckie wojska Czarnogóra musiała skapitulować, a król Nikola wraz ze swoim rządem zmuszony został do ucieczki najpierw do Włoch, dzięki koligacjom monarszym do córki, królowej Jeleny, a następnie do Francji, do Bordeaux, skąd próbował wpływać na dalszy bieg zdarzeń w kraju, jednakże to mu się już na odległość nie bardzo powiodło, podobnie jak i uczestnictwo w europejskich konferencjach pokojowych w 1918 roku po zakończeniu wojny.
Oddziały czarnogórskie, po kapitulacji kraju włączone do wojska serbskiego, walczyły dalej, do końca wojny. A król Nikola pisał:

Jeszcze żyje Czarnogóra,
duch w narodzie nie upada,
dzielni nasi są górale,
obca im jest wszelka zdrada.

Szczególnie ciężki był front salonicki i tam wykrwawiły się oddziały czarnogórskie. Po przełamaniu tego frontu wojska serbskie wkroczyły do Czarnogóry, gdzie władzę ustanowiono pod serbskim nadzorem, powołano tymczasowy parlament w Podgo­ricy, który 26 listopada 1918 roku oskarżył króla Nikolę I Petro­vicia Njegoša o zdradę i zdetronizował go, po czym podjął uch­wałę o przyłączeniu Czar­nogóry do Serbii.
Po detronizacji król nie mógł już wrócić do kraju. Wygnanie zostało przypieczętowane nie tyle przez własny naród, bo ten nawet ostro protestował, co przez powolny Serbom podgoricki parlament. Na usprawiedliwienie owych decyzji trzeba jednak dodać, że już w latach wojny w toku było organizowanie wspólnego państwa południowych Słowian, a po jej zakończeniu należało coś zrobić z jednym z dwóch monarchów, którzy mogli pretendować do korony. Znacznie silniejszą pozycję miał młody Aleksander Karadjordjević, któremu Komitet Jugosłowiański taką obietnicę złożył już w 1917 roku, niż przebywający na wygnaniu leciwy Nikola I Petrović Njegoš.
Rozgoryczony król pisał:

Ja, nieszczęsny syn wolności,
wygnan z ojczystego raju,
nazbyt ciężką znosić muszę
poniewierkę w obcym kraju.

Podobny scenariusz wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami, nawiasem mówiąc, narzucony został parę dziesiątków lat później Litwinom, Łotyszom i Estończykom po „wyzwoleniu” ich krajów przez wojska sowieckie podczas II wojny światowej. Kraje Europy Środkowej spotkał wtedy niewiele lepszy los. Przy zastosowaniu przez Rosjan niemal tych samych mechanizmów manipulacji przemienione zostały w tak zwane KDL-e (kraje demokracji ludowej) podporządkowane Moskwie.
Na podkreślenie zasługuje fakt, iż w Królestwie Serbów, Chorwatów i Słoweńców Czarnogóra zachowała jednak śladowe atrybuty autonomii, które zupełnie już zanikły w Królestwie Jugosławii.
Po II wojnie światowej, w Titowskiej Jugosławii, dzięki wiceprezydentowi Milovanovi Djilasowi, który był Czarnogór­cem, Czarnogóra uzyskała status jednej z sześciu republik jugosłowiańskich i pewną autonomię, przysługującą tym nowym, socjalistycznym tworom, które w kraju prowadzonym silną ręką Marszałka miały właściwie niewiele więcej uprawnień od okręgów administracyjnych. Tym niemniej dawało to jakąś szansę na częściową odbudowę struktur państwowych i złudzenie samodzielności, co nie było bez znaczenia.
Kiedy wraz ze śmiercią Marszałka skończyła się Titowska Jugosławia i nastała wkrótce potem Miloševiciowska, wobec której ta wcześniejsza wydawać się mogła rajem, wszystko zaczęło się rozpadać: rozpętane zostały wojny wewnętrzne i krew się polała.
Najpierw wyłuskała się i wybiła na niepodległość Słowenia. Potem, z większym już trudem i większym kosztem krwi, Chor­wacja. Wreszcie na skutek zakusów na podział Bośni i Her­ce­go­winy rozpętała się straszna wojna, trwająca w Bośni blisko cztery lata. W tym czasie „chyłkiem” wybiła się na niepodległość Macedonia.
Jugosławia, zredukowana już do dwóch republik, Serbii i Czarnogóry, dalej borykała się z olbrzymimi problemami wew­nętrznymi, których przysparzało jej autonomiczne kiedyś Kosowo-Metohjia, wcielone przez Miloševicia do Serbii i poz­bawione atrybutów autonomii. Zaczęło też stopniowo rosnąć napięcie w Woj­wodinie. I wtedy te serbskie kłopoty Miloševicia, które ściągnęły na Jugosławię bombardowania NATO-wskie, postanowiła wykorzystać Czarnogóra do umocnienia swojej republikańskiej odrębności.
Milo Djukanović, pierwszy wybitny mąż stanu, jaki pojawił się w Czarnogórze po utraconej przez nią niepodległości, pozycję swoją budował stopniowo. Jako młody, zdolny i zaufany człowiek uzyskał poparcie Slobodana Miloševicia, dzięki czemu mógł zostać prezydentem Czarnogóry. A już jako prezydent, Djukanović zaczął się usamodzielniać i wyzwalać, konsolidując wewnętrznie Czarnogórę, budując jej odrębność ekonomiczną, polityczną i monetarną, wreszcie uszczelniając granice republiki i przygotowując ją do obrony na wypadek ewentualnego otwartego konfliktu.
Ponieważ Czarnogóra nie mogła mieć własnego wojska, a tylko republikańską milicję, Djukanović zaczął rozbudowywać ją i szkolić sprawność bojową tej formacji, w wyniku czego wkrótce dysponował świetnie przygotowaną i po zęby uzbrojoną dziesięciotysięczną armią komandosów, która musiała budzić respekt.
Władcy Czarnogóry z dynastii Njegošów, ci najwybitniejsi, byli poetami. Djukanović nim nie jest, ale obdarzony wyobraźnią polityczną, odwagą i zdolnościami dyplomatycznymi oraz konsekwencją w realizacji swoich zamysłów, umiał wykorzystać sprzyjający moment polityczny: parł ku całkowitemu rozerwaniu więzów łączących Czarnogórę z Serbią, choć nie wszyscy w Czarnogórze to popierali. Tak zwani „biali”, którzy tradycyjnie od końca I wojny światowej byli zwolennikami ścisłej więzi z Serbią, i tym razem sprzeciwiali się jej zerwaniu, „zieloni” natomiast, zwani również „montenegrystami” lub „dukljanami”, od początku zdecydowanie wspierali politykę Djukanovicia. Ten rozłam w społeczeństwie czarnogórskim nie przebiegał jednak tak klarownie, jak to przedstawiłem, przeniknął on nawet we wciąż jeszcze żywe w Czarnogórze struktury rodowe, a także rodzinne, i w niejednym przypadku potrafił położyć się cieniem na wzajemnych relacjach ojców z dziećmi czy braci, spośród których jeden był po jednej, a drugi po przeciwnej stronie (ilustracją tego może być przypadek braci Brkoviciów, wybitnych czarnogórskich poetów, Jevrema i Svetislava). Czarnogóra podzieliła się niemal pół na pół i podział ten sprawił, że groźba wojny domowej wisiała w powietrzu. Djukanovicia nie odwiodło to jednak od realizacji planu ostatecznego przecięcia formalnych więzów z Serbią. A tę jego determinację ilustruje taka choćby wypowiedź z 2004 roku:
Jeśli Czarnogóra, broniąc się przed Miloševiciem, stworzyła infrastrukturę niepodległego państwa, trudno oczekiwać, żeby tylko z powodu pozytywnych zmian w Belgradzie mogła wyrzec się prawa do kształtowania swojej przyszłości.*
Dzięki tej właśnie determinacji i niewątpliwym talentom dyplomatycznym Djukanovicia, po 88 latach od utraty niepodległości Czarnogóra odbudowała swoją niezawisłość bez jednego nawet strzału i bez ofiar w ludziach. Ale lata podległości nie minęły bez śladu. Operacja rozdzielenia republik zrośniętych przez dziesię­ciolecia jak bliźnięta syjamskie szczęśliwie została zakoń­czona pozytywnym wynikiem referendum w 2006 roku, rekonwalescencja jednak przebiegać będzie jeszcze długo, gdyż wiele lat trzeba, żeby o urazach można było zapomnieć, puścić je w niepamięć, szczególnie w tak dumnym społeczeństwie, ja­kim jest czarnogórskie. I nie ma w tym nic zaskakującego czy nienormalnego. Tak musi być. Znamy to również z naszej historii. Te procesy wymagają czasu.
Wielokulturowa i wieloetniczna Czarnogóra, podobnie jak wszystkie pozo­stałe kraje post-jugosłowiańskie, wciąż jeszcze jest wewnętrznie podzielona i zwaśniona, rozdarta między róż­nymi przeciwstawnymi sobie racjami oraz interesami, więc na­pię­cia tlą się tu dalej. Sentymenty i resentymenty ciągle jeszcze utrzymują dość wysoką temperaturę. Ale dzięki temu, że oba kraje, i Serbia, i Czarnogóra, znalazły sporo dobrej woli, żeby utrzymać między sobą poprawne, a nawet bliskie stosunki, jest nadzieja, że się społeczność czarnogórska scali, podobnie jak się scaliła polska po rozbiorach.

*
Ta podwyższona wrażliwość widoczna jest również w środowiskach kultury. Różni je stosunek do historii, do tradycji, do zdarzeń i faktów. Poszczególne grupy i ugrupowania po swojemu interpretują przeszłość, zarówno dalszą, jak i bliższą. Inaczej też oceniają dzień dzisiejszy. Jest to żywe również w środowisku twórczym. Ono także jest podzielone. Podobnie jak u nas, również tam są dwa związki pisarzy. I tak jak nasze nie darzą sympatią siebie nawzajem.
Polski czytelnik nie jest zorientowany w tej sytuacji, ani też pasjonuje się wewnętrznymi swarami w Czarnogórze. Nawet jeśli wie, co tam się działo, czy dzieje, to gdy książkę bierze do ręki, ona mu się musi sprawdzić w czytaniu, a nie czytanie sprawdzić w aurze konfliktu. Dlatego z pewnością oczekuje na antologię, która mogłaby być reprezentatywna dla całego środowiska twórczego i dawałaby możliwie pełny obraz czarnogórskiej poezji XX wieku.
Mam świadomość, że czas na robienie takiej antologii nie jest dziś najlepszy, że na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo utraty bezstronności, zbytniego przechylenia się na jedną czy drugą stronę, podzielenia takich czy innych racji, w wyniku czego może nie zadziałać jedyne dopuszczalne kryterium w doborze poetów i wierszy, jakim jest kryterium jakości, wartości literackiej utworu poetyckiego.
Antologia nie może być obciążona bieżącą chwilą polityczną. Ona powinna dać możliwie pełny obraz czarnogórskiej poezji całego minionego wieku, przedstawić całe jej bogactwo i różnorodność, by rozsmakować w tej poezji, w poszczególnych poetach i wierszach polskiego czytelnika.
Nie mam ambicji wartościowania czarnogórskiej poezji, wprowadzania jakiejś nowej gradacji. Tego rodzaju oceny są sprawą czarnogórskiej krytyki literackiej i tamtejszych uniwersytetów. Ja z poezji czarnogórskiej XX wieku starałem się wybrać to, co wydawało mi się ciekawe i dla mnie do przekładu, i dla polskiego czytelnika do czytania, a więc to, co ma wartość uniwersalną i będzie zrozumiałe w nieco innym kontekście kulturowym, to, co znajdzie współbrzmienie z naszą wrażliwością estetyczną ukształtowaną na polskiej poezji.
Sama poezja nie jest i nie musi być pozbawiona wrażliwości i emocji politycznej, ma ona prawo penetrować i tę dziedzinę na­sze­go życia podobnie jak wszystkie inne i oddać ją słowem poetyckim.
Ale w przeciwieństwie do polityki, dla której ważna jest struktura i organizacja ogółu oraz niezbyt czyste czasami układy i powiązania jednostek, poezję tworzą słowa czyste i przejrzyste, ich struktura i organizacja oraz powią­zanie, słowa wrażliwe, które nie śpią, które czuwają i reagują na wszystko, co wokół i w nas samych. Poezja od zawsze nam towarzyszy we wszystkim, co czujemy i przeżywamy, ku czemu dążymy, o czym marzymy. Jej słowa otwierają nam oczy i uszy, prowadzą przez świat, szybują ku gwiazdom, przenikają w głąb niepojętego i niewidzialnego, i choć wszystkiego nie mogą nam wyjaśnić, to potrafią przybliżyć, ukazać, uczulić, uwrażliwić. I o to chodzi poezji, temu służy jej dociekliwość, mądrość, wrażliwość. Taką poezję czarnogórską pragnąłem zaprezentować polskiemu czytelnikowi, ale w drogę weszła mi polityka.

*
Sytuację taką brałem pod uwagę przystępując do pracy nad Antologią, ale nie spodziewałem się, z jaką skalą trudności przyj­dzie mi się zmierzyć, jak skomplikowane będzie, czy się wręcz niemożliwe okaże wypracowanie spójnej koncepcji tego projektu, satysfakcjonującej wszystkie zainteresowane strony.
Mnie, jak wspomniałem, chodziło o to, żeby przy doborze autorów i wierszy wznieść się ponad podziały polityczne i organizacyjne, ponad wszelkie waśnie i animozje, gdyż wszystko to jest przejściowe i zmienne, obciążone wpływem czynników poza­artystycznych, a poezja, ta dobra, żywot ma dłuższy i trzeba ją chronić przed tego rodzaju zawirowaniami, przed kryteriami pozaartystycznymi. Niestety, jak to się mówi, dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, a rzeczywistość dnia codziennego potrafi być nieugięta, odporna na wszelkie perswazje i robić swoje. I ślad swój odciska na wszystkim, i na wszystkim zostawia piętno czasu.
Oto, na przykład, jeden z najciekawszych współczesnych poetów czarnogórskich, Ranko Jovović (ur.1941 r. w Kosiciu k. Danilovgradu), kiedy praca nad Antologią w zasadzie została już zakończona, kategorycznie zażądał, żeby jego nazwisko i wiersze z niej wycofać. On nie chce być w tej antologii z wielu względów, a także i z tego, że choć jest Czarnogórcem od pradziadów, uważa siebie za poetę serbskiego. Co w tej sytuacji i w innych jej podobnych, choć nie identycznych, antologista i tłumacz miał zrobić? Obrazić się i zrezygnować z wydania Antologii?
Choć uważam, że okrojone antologie nie mają większego sensu, są na swój sposób okaleczone, informacyjnie niepełne, a nawet wprowadzają w błąd, to jednak ta moja jest znacznym krokiem naprzód w stosunku do wszystkiego, co się ukazało w różnych językach i krajach pod nazwą antologii poezji czarnogórskiej w ostatnich latach. Antologia wychodząca w Polsce w wersji wprawdzie jeszcze nie doskonałej, obciążona swoim „wcześniactwem”, usiłuje jednak przedstawić polskiemu czytelnikowi cały wachlarz poezji czarnogórskiej na przestrzeni ostatnich stu lat. A że ten wachlarz postrzępiony jest przez wichry historii... Ważne jest to, że jest to pierwsza całościowa próba zaprezentowania czarnogórskiej poezji XX wieku po odzyskaniu przez ten kraj niepodległości. Następne będą pełniejsze.
Musimy też sobie uzmysłowić, że jest to antologia poezji zrodzonej w całości niemal, nie tyle w niewoli, bo Czarnogórcy nie odbierali w taki sposób utraty niepodległości na rzecz przedwojennej i powojennej Jugosławii, co w okresie całkowitej serbskiej dominacji politycznej i pod silnym wpływem serbskiej kultury i serbskiej literatury od chwili zakończenia I wojny światowej aż po dziś dzień niemal. Czarnogórska młodzież przeważnie w Belgradzie, znacznie rzadziej w Sarajewie, kończyła studia, często też w Belgradzie stawiała pierwsze swoje kroki literackie, a wielu było takich, co po studiach do Czarnogóry już nie wracali. Do nich należy np. Novica Tadić (1949, Smriječno), jeden z najwybitniejszych poetów serbskich średniej generacji, który od debiutu w 1974 roku mieszka w Belgradzie. Trzeba jednak pa­mię­tać, że Belgrad przez dziesięciolecia przyciągał młodych ludzi nie tylko jako stolica Serbii, ale także, a może przede wszystkim, jako stolica państwa, Jugosławii. Dopiero od paru lat stał się on dla Czarnogórców zagranicą.
Są też tacy Czarnogórcy jak Matija Bećković (1939, Senta), którzy urodzili się poza Czarnogórą i całe życie twórcze spędzili w Serbii, do Czarnogóry wyjeżdżając tylko nad morze, a jednak pozostali Czarnogórcami zarówno w swojej świadomości, jak i w poezji. Ale to wcale nie znaczy, że są zwolennikami czarnogórskiej niezależności, często wręcz przeciwnie.
Do grona serbskich poetów z silnymi czarnogórskimi korzeniami należał również Stevan Raičković (1928-2007), który żył w Belgradzie, a odpoczywał w swojej weekendicy w Herceg Novim, a czuł się Jugosłowianinem.
Ta silna więź z Belgradem i z serbską literaturą w sumie jednak poezji czarnogórskiej wyszła na dobre, gdyż na przestrzeni ostatnich stu lat w Serbii utrzymywało się stale wzrastające ożywienie intelektualne i twórcze, a poezja przeżywała swój okres świetności i wydała wielu znakomitych autorów od Miloša Crnjanskiego, Rastka Petrovicia, Momčila Nastasijevicia, poprzez Lubomira Micicia i Branka Ve Poljanskiego po Desankę Maksimović, Vaska Popę, Stevana Raičkovicia i Miodraga Pavlovicia. Trudno sobie wyobrazić, żeby tak wybitne indywidualności poetyckie nie wytyczyły również dróg i ścieżek rozwoju poezji czarnogórskiej, żeby nie oddziałały na kierunki jej poszukiwań twórczych. Ale trzeba przyznać, iż mimo tak ogromnych po­wiązań z Serbią, poezja czarnogórska zachowała swój własny, niepowtarzalny klimat, budowała swój świat, wyraźnie rozpoznawalny, odrębny, wciśnięty w jej malownicze góry, zagłębiony w jej romantycznej historii, zdobny barwną rycerską tradycją. Bo jeśli nawet ktoś chciałby złośliwie wielowiekowe czarnogórskie zmagania i utarczki z Turkami sprowadzić do zbójnictwa, to musiałby przyznać, przy choćby pobieżnym zajrzeniu za kurtynę czarno­górskich dziejów, że było to zbójnictwo nacechowane wzniosłymi ideałami i surowymi, wręcz rycerskimi zasadami, co znajdowało swój wyraz również w poezji. Do głosu dochodzą w niej: umiłowanie wolności i obrona niezawisłości, tradycje ro­dowe i narodowe, kult ojca, matki, braterstwa oraz sprawa ofiarności, męstwa, honoru, spolegliwości i przyjaźni. Poeci czarnogórscy nie mają odwagi, a może i potrzeby, epatować swojego czytelnika szokującymi tematami z tak zwanych marginesów życia, nie uprawiają prowokacji artystycznej na taką skalę, jak to się dzieje obecnie w Europie dlatego chyba, że Czarnogóra po dziś dzień jest enklawą tradycyjnych zasad i wartości, które u nas, niestety, bardzo się rozmyły i przestały dyscyplinować sztukę.
A i tam to się ostatnio zaczyna zmieniać, co można zaobserwować w poezji najmłodszej, a szczególnie w wierszach urodzonego w 1984 roku Dušana Djurovicia, obdarzonego niewątpliwym talentem i dynamiką twórczą, pełnego neurastenicznej witalności, zbuntowanego, negującego zastany świat. Dla ilustracji przytoczę tu wiersz:
Ten, z czyjego jestem nasienia

Jak każdego dnia o tym czasie,
przychodzi z pracy pochylony.
Czerwony na twarzy i czole łazi po mieszkaniu,
szykując się do łóżka.
Ma czterdzieści osiem lat
i zdrowie dość dobre.
Pozwolił, by nowa praca go łuszczyła,
podgryzała, wysysała.
Skulony pod kołdrą wygląda żałośnie.
Jakby w każdej chwili konsylium lekarzy
miało go odłączyć od aparatury.

Budzi się po kilku godzinach,
pali podniesiony na łokciu i znów pod kołdrę.
W tym miesiącu minęło półtora roku,
od kiedy zaczął pracować.
Początkowo myślałem, że będzie pić,
że popełni samobójstwo.
A potem zrozumiałem. On nie ma co w sobie zabić.

Chwilami pojawiają się przebłyski radości.
Ale są to jakby błyskawice, które zapowiadają burzę.
I tak każdego dnia.
Pochylony, czerwony na twarzy i czole, snuje się
po mieszkaniu.
Wkłada piżamę i wchodzi do łóżka.
Pod kołdrę. Pod ziemię.*

Nie ma w tym wierszu najmniejszego współczucia dla ciężko pracującego ojca, jest niechęć granicząca z pogardą dla człowieka zniewolonego, który zatracił własną osobowość, godność, zdolność sprzeciwu, który zmęczony życiem staje się żywym trupem zaszywającym się po pracy w łóżku, które jest grobem.
Wprawdzie jedna jaskółka nie czyni wiosny, ale nie można też powiedzieć, że nie ma z nią żadnego związku. Jakiś nowy ferment w tej poezji po odzyskaniu niepodległości zaczyna się wyraźnie wytwarzać.

 O autorze

Grzegorz Łatuszyński, autor dwutomowej antologii poezji serbskiej XX wieku pt. Wszystkie chwile są tu i nic być nie przestaje, poeta, prozaik, krytyk, tłumacz i dziennikarz, urodzony w Zdzięciole k. Nowogródka, maturę uzyskał w Liceum Ogólnokształcącym im. Króla Jana III Sobieskiego w Grudziądzu, dyplom magistra filologii na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie studiował równolegle filologię polską i słowiańską w zakresie bohemistyki. Przez rok był słuchaczem Podyplomowego Studium Wiedzy Filmowej w Warszawie, prowadzonego przez prof. Aleksandra Jackiewicza. Slawistyczne studia podyplomowe odbył na wydziałach filologicznych Uniwersytetów Zagrzebskiego i Belgradzkiego w latach 1959-1963.
Przez trzy lata był lektorem języka polskiego na Uniwersytecie Belgradzkim, a także korespondentem „Życia Warszawy” z Belgradu, potem pracownikiem dyplomatycznym Ambasady Polskiej w Belgradzie. Łącznie w byłej Jugosławii spędził dziesięć lat. Po powrocie do kraju pracował w Ministerstwie Kultury i Sztuki – Naczelnym Zarządzie Kinematografii, był redaktorem Wydawnictwa PWN, redaktorem Zespołu Filmowego „Tor”, sekretarzem redakcji miesięcznika filmowego „Studio”. Od 1975 roku utrzymuje się wyłącznie z pracy twórczej, literackiej i dziennikarskiej. Współpracuje z prasą codzienną i periodyczną.
Jest członkiem stowarzyszeń twórczych: ZAIKS-u od 1971, Związku Literatów Polskich od 1973, a następnie Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W latach 1996-1999 był sekretarzem Zarządu Głównego, w latach 2005-2008 skarbnikiem, od kwietnia 2008 do czerwca 2011 prezesem, po czym do listopada 2014 wicepre­zesem, a w obecnej kadencji jest członkiem Zarządu Oddziału Warszawskiego SPP. Członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich jest od 1975, a Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich od 1983 roku.
W 1989 roku otrzymał doroczne Wyróżnienie Funduszu Literatury MKiS za przekład Drzwi żywota Mirka Kovača i w tymże roku odznakę Zasłużonego Działacza Kultury. Nagrodę dziennikarską przyznawaną przez Polish Promotion Corporation – „Złote Pióro” uzyskał w 1994 roku. Wszech­słowiańskie Stowarzyszenie Literackie w 2009 roku wrę­czyło mu „Wysokie Międzynarodowe Wyróżnienie. im. Fiodora Dosto­jewskiego za całokształt twórczości i niemie­rzalny wkład w zbli­żanie literatury serbskiej i polskiej poprzez przygotowanie Antologii poezji serbskiej w Polsce wraz z przekładem wierszy.”
W 2010 roku Fundacja im. Zdravka Gojkovicia z Belgradu przyznała mu Dyplom za osiągnięcia w dziedzinie twórczości, a Klub Literacki im. Branka Ćopicia Dyplom za Antologię poezji serbskiej XX wieku w języku polskim.
W 2010 roku otrzymał prestiżową nagrodę Macierzy Chor­wackiej im. Ljudevita Jonke "za wyjątkowe osiągnięcia w propagowaniu chorwackiego języka i literatury w świecie w latach 2008 i 2009", w tym za wybór i przekład na język polski poezji Slavka Mihalicia pt. Okna szaleństwa, wydany przez Oficynę Wydawniczą "Agawa". W 2011 roku jego Anto­logia poezji chorwackiej – W skwarze słońca, w chłodzie nocy uzyskała nominację do Nagrody im. Cypriana Kamila Norwida. W tymże 2011 roku otrzymał Honorowe Człon­kostwo Stowarzyszenia Literatów Serbii.
W roku 2014 Ambasador Republiki Serbii w Warszawie wręczył mu "AKT PODZIĘKOWANIA za wieloletnią pracę i twórczość promującą Serbię, jej wartości historyczne, kulturowe i artystyczne, a w szczególności za przekłady najwybitniejszych dzieł serbskiej prozy i poezji na język polski."
Wydał:
Układ słoneczny – powieść, Warszawa 1979,
Fascynacja – opowiadania, Warszawa 1984,
Bałkańskie przekleństwo – rzecz o rozpadzie Jugosławii, Warszawa 1997,
W świecie wyklętych – eseje o literaturze serbskiej i chorwackiej, Warszawa 1997,
Twoja chwila – poezje, Warszawa 2012,
Własna drogą – poezje, Warszawa 2013,
Život u pjesmi (Życie w wierszu) – poezje, Podgorica 2013,
Na progu – poezje, Warszawa 2014,
O serbskiej poezji XX wieku i współczesnej - teksty krytycznoliterackie, Warszawa 2015
Ten żar nie wygasa – poezje, Warszawa 2015.
W 2008 roku wydał w pełni autorską dwutomową Antologię poezji serbskiej XX wieku – Wszystkie chwile są tu i nic być nie przestaje – we własnym wyborze i przekładach, opatrzoną obszernym posłowiem, a także notami biogra­ficznymi 155 poetów prezentowanych na 1124 stronach tego dzieła.
W 2009 ukazała się jego autorska Antologia poezji czarnogórskiej XX wieku – Słowa, które nie śpią – opatrzona wstępem, a także nota­mi biograficznymi 46 poetów prezentowanych na 270 stro­nach.
W 2010 powstała Antologia poezji chorwackiej XX wieku – W skwarze słońca, w chłodzie nocy – (autorski wybór i przekład wierszy), opatrzona wstępem oraz notami biograficznymi 133 poetów prezentowanych na 990 stronach tego dzieła.
W 2012 wydał w Nowym Sadzie w ramach tamtejszych publikacji festiwalowych Stowarzyszenia Literatów Wojwo­diny 208 stronicową Antologię współczesnej poezji polskiej – Żyjemy na słowach (Живимо на ре­чима – Антологија савремене пољске поезије, Novi Sad 2012) – we własnym wyborze i przekładach wierszy na język serbski, opatrzoną posłowiem Wojciecha Kaliszewskiego.
Jego wiersze i opowiadania tłumaczone były na serbski, chorwacki, czarnogórski, węgierski i albański.
Tłumaczy z serbskiego, chorwackiego, bośniackiego, mace­dońskiego, słoweńskiego, czeskiego, słowackiego, ro­syjskiego oraz na serbski, chorwacki i czarno­górski.

Przełożył na język polski m. in.:
Więzień zodiaku Jana Weissa – powieść (z czeskiego), 1962;
Wołanie o pomoc Jana Weissa – powieść (z cz.), 1963;
Skok w ciemność Rudolfa Vetiški – powieść (z cz.), 1969;
Uciekinierzy i zwycięzcy Vojty Erbana – powieść (z cz.), 1970;
Mahomet I. Hrabka i K Petráčka – monografia (z cz.), 1971;
Dziewiąty cud na wschodzie Andjelka Vuleticia, powieść (z chorwackiego) – 1972;
Spadochrony na drzewach Napoleona Rydzewskiego – powieść (z rosyjskiego), 1973;
Spór o życie Donata Šajnera – powieść (z cz.), 1974;
Trzy rzeki Vladislava Vančury – powieść (z cz.), 1975;
Ja, Danilo Derviša Sušicia – powieść (z bośn.), 1974;
Postawiony na baczność Derviša Sušicia – powieść (z bośn.), 1974;
Piąta pora roku Branka Šömena – powieść (ze słoweńskiego), 1977;
Kapitanowie z szalonej rzeki Bohuslava Chňoupka – reportaże (ze słowackiego), 1980;
Wędrówki Miloša Crnjanskiego – powieść, wstęp i przekład (z serb.), 1981, 2009;
Pielgrzymka Arsenjego Njegovana Borislava Pekicia – powieść (z serb.), 1985;
Drzwi żywota Mirka Kovača – powieść, wstęp i przekład (z chorw.), 1988;
Żarliwość i gwałt Andjelka Vuleticia (z Marylą Siwkowską) – powieść (z chorw.), 1994;
Dusze na kiju klonowym Andjelka Vuleticia – wybór poezji, przekład i posłowie (z chorw.), 1999;
Kiedy kwitnie zło Filipa Davida i Mirka Kovača (z Marylą Siwkowską) – korespondencja (z serb. i chorw.), 2001;
Strzała w popiele Mile Stojicia, wybór poezji, przekład i posłowie (z chorw.), 2002;
Via Vienna Mile Stojicia, eseje (z chorw.), 2005;
Okna szaleństwa Slavka Mihalicia – wybór poezji, przekład i posłowie (z chorw.), 2006;
Czarne pomarańcze Veselka Koromana – wybór poezji, przekład i posłowie (z chorw.), 2007;
Sarajewska noc Ivana Kordicia – wybór poezji, przekład i posłowie (z chorw.), 2008;
Szaleństwo samotności Sonji Manojlović – wybór poezji, przekład i posłowie (z chorw.), 2008;
Gwiazdy na wezgłowiu Jovicy Djurdjicia – wiersze (z serb.) 2009;
Otwieranie ciszy Stevana Raičkovicia – wybór poezji, przekład i posłowie (z serb.), 2009;
Gość z innego świata Abdulaha Sidrana – wybór poezji, przekład i posłowie (z bośn.) 2009.
Źródło żywego słowa Vaska Popy – wybór poezji, przekład i posłowie (z serb.), 2011.
Kiša i vlati / Deszcz i źdźbła Jovicy Djurdjicia – wybór poezji (z serb.), 2012.
Poezje Miloša Crnjanskiego – wybór poezji, przekład i posłowie (z serb.), 2012.
Szczeliny czasu Jovana Zivlaka – wybór poezji, przekład i posłowie (z serb.), 2012.
Cisza w kamieniu Nikoli Vujčicia – wybór poezji, przekład i posłowie (z serb.), 2013.
Poezje Desanki Maksimović – wybór poezji, przekład i posłowie (z serb.), 2013.
Życie ze snu utkane Adama Puslojicia– wybór poezji, przekład i posłowie (z serb.), 2014.
Wilczyca Ranka R, Radovicia – poemat, wydanie dwujęzyczne, przekład (z serb.), 2015.

Przełożył na język chorwacki i serbski
szereg wierszy współczesnych polskich poetów, m.in.: Zbigniewa Bieńkow­skiego, Julii Hartwig, Krzysztofa Karaska, Adriany Szymańskiej, Ryszarda Krynickiego, Ewy Lipskiej, Mariana Grześczaka, Tadeusza Śliwiaka, Jana Góreca-Rosińskiego, Eugeniusza Kasjanowi­cza, Macieja Cisło, Piotra Matywiec­kiego, Janusza Drzewuckiego, Jana Sochonia, Anny Janko, Jarosława Mikołajewskiego, Krystyny Lenkowskiej, Aleksandra Rybczyńskiego, Wojciecha Wencla, Leszka Długosza, Alicji Patey-Grabowskiej, Wojciecha Banacha, Marty Berowskiej, Szymona Babuchowskiego, Romana Misiewicza, Tadeusza Zachary i innych.
W 1990 roku wysoko ceniony ogólnojugosłowiański dwutygodnik literacki „Odjek”, wychodzący w Sarajewie pod redakcją wybitnego chorwackiego poety Mile Stojicia, w numerze 15/16 opublikował specjalny dodatek pt. Sedam poljskih pjesnika (Siedmiu polskich poetów), który prezen­tował 45 wierszy przełożonych przez Grzegorza Łatuszyń­skiego na język chorwacki.
Momčilo Jokić niektóre wiersze przełożone przez Łatu­szyńskiego włączył do swojej antologii Pet vekova poljske poezije (Pięć wieków polskiej poezji), wydanej w 1991, a Tomica Bajsić do antologii poezji o wojnie, repre­sjach i znie­woleniu pt. Urezi (Wcięcia), wydanej w Zagrzebiu w 2010 roku.
W roku 2012 w Nowym Sadzie ukazała się wspomniana wyżej Antologia współczesnej poezji polskiej Живимо на ре­чима, która prezentuje wiersze dwunastu polskich poetów w przekładach Grzegorza Łatuszyńskiego na język serbski.
W roku 2013 w Podgoricy ukazał się wybór poezji Grzegorza Łatuszyńskiego p.t. Život u pjesmi, do którego większość wierszy na język czarnogórski przełożył sam Autor.
Poza tym wiersze polskich poetów w przekładach Grzegorza Łatuszyńskiego ukazywały się w różnych latach w „Književnych novinach”, „Književnej reči”, „Književnosti” oraz w mie­sięcznikach „Polja”, „Letopis Matice srpske” i „Zlatna gre­da”, „Quest”, „Lučindan”, a także w „Forum”, „Hrvat­skim slovie”, „Poeziji” i in­nych pismach serb­skich, chorwac­kich, bośniackich i czarno­górskich.

Developed in conjunction with Ext-Joom.com