Gdy byłem malutkim chłopcem i chodziłem do trzeciej klasy szkoły podstawowej (zwanej wtedy powszechną) często zapadałem na zdrowiu. Leżąc w łóżeczku zabawiałem się w ten sposób, że robiłem malutkie zeszyciki, w których pisałem klasówki. Potem te klasówki poprawiałem i wystawiałem stopnie rejestrując je w dzienniku mojej wyimaginowanej klasy. Jednym z „uczniów” był niejaki Jaś Śledź. Inni mieli podobne śmieszne nazwiska, a nawet przezwiska…

Tak się szczęśliwie złożyło, że później, jako dorosły, mogłem robić to, co od dzieciństwa było moim hobby. Co prawda ukończyłem studia nie w zakresie pedagogiki lecz budownictwa i architektury ale większość życia poświęciłem na pracę z młodzieżą. Zeszyciki " zabawki zastąpiły prawdziwe prace studenckie, projekty i referaty, oceniałem rzeczywiste postępy w nauce moich „starych dzieciaków”. Przez blisko ćwierć wieku działałem jako pracownik dydaktyczny na Politechnice Warszawskiej. Przez kilka lat miałem ponad to pół etatu w żeńskim Technikum Architektoniczno Budowlanym na warszawskim Przyrynku.

W okresie „Solidarności” losy rzuciły mnie za Atlantyk. W zeszłym roku opublikowałem cykl reportaży w książce "Polski Profesor w Ameryce". Pozytywne sygnały świadczące o zainteresowaniu poruszoną tematyką skłaniają mnie do kontynuacji pisania. Tym razem przedstawiam reportaże z mojej pracy dydaktycznej i wyjazdów do innych krajów niż Stany Zjednoczone.

Developed in conjunction with Ext-Joom.com